Proziaki to tradycyjne podkarpackie pieczywo plasujące się między bułeczką i plackiem. Pochodzi z czasów kiedy chleb wypiekało się w domach, przeważnie raz w tygodniu. Proziaki były odpowiedzią na sytuację, gdy pieczywo kończyło się przed terminem kolejnego wypieku. Prosty skład, szybkie, nieskomplikowane wypiekanie i efekty smakowe zapewniły im status rarytasu z Podkarpacia. To bardzo uniwersalne pieczywo, które możemy podawać na słodko – z masłem, ulubionym dżemem, konfiturą lub miodem. Znakomicie smakują też z wytrawnymi dodatkami. Doskonale komponują się z mięsem, warzywami i sosem. Proziaki pojawiły się u mnie za sprawą cotygodniowej akcji „Wypiekanie na śniadanie„. Tym razem pilotowała ją Dorota z bloga „Moje małe czarowanie” i to ona wybrała temat wypieku, który okazał się bardzo ciekawym doświadczeniem kulinarnym. Przepis pochodzi z książki Krzysztofa Zielińskiego „Wielka księga tradycji kulinarnych”.
składniki:
– 500 g mąki pszennej typ 650
– 250 ml maślanki, kwaśnego mleka lub kefiru (u mnie kefir)
– 2 żółtka
– 1 łyżeczka sody oczyszczonej
– 1 łyżeczka cukru
– spora szczypta soli (do smaku
przygotowanie:
Kefir lekko podgrzewamy, tak żeby był letni. Dodajemy sodę z łyżką mąki, cukier, żółtka oraz sól. Wszystko starannie mieszamy. Gdy składniki ładnie się połączą partiami dodajemy przesianą mąkę i wyrabiamy ciasto.. Następnie rozwałkowujemy je na grubość około 1,5 – 2 cm i obręczą lub szklanką wycinamy okrągłe placki (u mnie średnica obręczy 8 cm). Pieczemy z obu stron na patelni z nieprzywierającą powłoką, przesmarowanej odrobiną oleju do czasu aż delikatnie się przyrumienią. Drugim sposobem wypieku proziaków, z którego ja skorzystałam, jest piekarnik. Umieszczamy w nim nasze bułeczki na około 15 – 20 minut w temperaturze 180 stopni i wypiekamy z obu stron.
Cieszę się że piekłaś, dopiero wróciłam z urlopu i zobaczyłam. Dzięki Grażynko 🙂